Ogród Japoński w Pisarzowicach.
Zespół Elektrowni Wodnych oraz Góra Żar.



Ogród Japoński w Pisarzowicach koło Kęt i Bielska-Białej to miejsce, gdzie odpoczniesz wśród cudownej przyrody, w orientalnym klimacie, w zgodzie z naturą i z dala od zgiełku miasta.
Założony tu ogród japoński nie jest bardzo duży, ale urzeka swym pięknem. Powstał na początku tego stulecia, po wizycie właścicieli w Japonii.
W ogrodzie, w otoczeniu kamieni, z kolorowymi mostkami, odbijając w swej tafli cudne kwiecie i roślinność, poczujesz się zrelaksowany i natchniony na nadchodzące dni.
Góra Żar to kolebka polskiego szybownictwa.
Na szczycie znajduje się zbiornik Elektrowni Szczytowo-Pompowej.
Niedaleko Żywca oraz Bielsko-Białej, tuż nad Międzybrodziem Żywieckim, w Beskidzie Małym, wznosi się wyjątkowa góra Żar. Panorama na sąsiednie góry i pagóry wraz ze śmigającymi nad głowami szybowcami jest warta wycieczki. Góra Żar ma 761 metrów wysokości i mimo że nie jest najwyższa w okolicy, to zazwyczaj na nią turyści kierują swoje kroki.



Nałęczów oraz Kazimierz Dolny nad Wisłą.




Siódme urodziny "Psycho Family" MC Poland.


To nasza kolejna wizyta w Opolu i spotkanie z zaprzyjaźnionym Klubem Motocyklowym
"Psycho Family" MC Poland. Miło nam było gościć wśród prawdziwej Braci Motocyklowej.

Jeszcze raz gratulujemy Wam siedmiu lat , walki, wytrwałości, budowy więzi i Klubu. Tej przebytej już drogi możecie być dumni. Zaś na dalsze lata życzymy wielu... wielu sukcesów w realizacji swych Klubowych celów. Budowy wspaniałych braterskich, klubowych więzi, a nam będzie bardzo miło jeśli na tej drodze będziemy się mogli również znaleźć. 
Tą drogą składamy podziękowanie na ręce Presidenta "Beara", Oficerów, dla całego Klubu za gościnę i to co nie można pominąć, a i nie docenić. Taką rodzinną atmosferę, szacunek, możemy odczuć tylko w spotkaniach z prawdziwymi zaprzyjaźnionymi Klubami. Jest naszym Grupowym szczęściem, że wśród nich, mamy i Was. 


Będąc na Opolszczyźnie nie mogliśmy pominąć okazji zobaczenia tej, może zapomnianej, może czasem zaniedbanej, nie mniej wartej zobaczenia i zapoznania się z historią tej ziemi.
Tak, tak... to niestety niechlubny fakt. Wiele tu zapomnianych, niszczejących, zdała by się wydawać nic nie znaczących zamków, pałaców, historycznych budowli. Budowli zgoła ważnych dla dziejów Polski, nie mniej jakby przez współczesnych zostawiona samym sobie. Co raz częściej z braku opieki popadających w ruinę.
Są jednak tacy, jak obecni właściciele Zamku Książąt w Niemodlinie, którym sprawa zachowania dla innych pokoleń dziedzictwa narodowego stała się wielką osobistą pasją. 

Widać ogrom zaangażowania, pracy, a nie da się i ukryć własnych środków, by to co popada w ruinę, podnieść, odbudować i przywrócić do  dawnej świetności. 
I być może nie świecą jeszcze pełnym blaskiem, to miejmy nadzieję że ich wysiłek nie pójdzie na marne. A nam będzie dane cieszyć się ich ponownym historycznym pięknem.
Zapraszamy... odwiedzajcie takie miejsca, bo któż wie, czy za kilka lat będzie nam to jeszcze dane.

Jaskinia Piekło"
oraz jaskinie "Na Kadzielni"




Wyjazd na Podhale.
Kolejne kilometry na koła.




Uroki Podkarpacia.
Rezerwat "Prządki".
Wizyta u "Kornika" oraz Ks. Marka.





Nie po raz pierwszy jesteśmy na Podkarpaciu.
Tym razem naszymi wojażami po drogach tego regionu kieruje nasza Przyjaciółka Grupy, „Kornik”.
Zwiedzamy położony ,nieopodal Krosna, rezerwat przyrody nieożywionej „Prządki”.
Te ostańce skalne, przybierające różne formy, do złudzenia przypominają namiastkę Gór Stołowych, choć ich budowa geologiczna bliższa jest Ciężkowickiemu Skamieniałemu Miastu.



Tuż nie opodal rezerwatu, bo zaledwie po półgodzinnej pieszej wędrówce szlakiem, zwiedzamy ruiny zamkowe.
Któż z nas nie słyszał o „Zemście” Aleksandra Fredry.
Lecz już nie liczni kojarzą zamek „Kamieniec” w Korczynie-Odrzykoniu i jego związek z tym pisarzem i okolicznościami w jakich to dzieje tego zamku i jego mieszkańcy, stali się natchnieniem pisarza do powstania tego dzieła.
Miłą niespodzianką dla nas była również wizyta u Ks. Marka.
Wielu z nas zna Go od lat. Jego zamiłowanie i pasję do motocykli i dalekich wypraw motocyklowych. Prawdziwy człowiek z pasją i zamiłowaniem do dwóch kółek.
Dziękujemy Marku za gościnę i poczęstunek.



Pętla po okolicy w siodle, kończy naszą wyprawę po Podkarpaciu.
Było wszystko co przynosi nam radość, a i humoru nie zabrakło.
Czekamy na dalszą porcję wrażeń, i ruszamy przed siebie z nadzieją.


Majowe "Grill Garage Party" u Presidenta "Rudego".


Pierwszy wyjazd sezonu.
Jura Krakowsko-Częstochowska.
Dolina Brzoskwinki. 
Park miejski i pałac w Skawinie.



Dolinka Brzoskwinki, to kolejna z tych mniej znanych i nie licznie odwiedzanych Dolinek Jury.
Tym bardziej polecana odwiedzeniu na wiosnę, gdy jej skałki nie są jeszcze zakryte, co dopiero rozwijającymi się pąkami liści otaczających ją drzew.
Nie ustępuje ona niczym pozostałym dolinkom. Można tu napotkać ostańce wapienne, jak i ukryte w ich zagłębieniach jaskinie.

Fakt, nie są one może tak okazałe i wysokie jak w innych dolinkach, ale też maja swój specyficzny urok.
Nasze kroki kierujemy właśnie w te mniej uczęszczane miejsca, by poczuć klimat budzącej się do życia, po zimowym śnie przyrody.

Warto je odwiedzić i zobaczyć nim skryją swe skarby w otchłani wszechobecnej zieleni drzew.




Ogólnokrajowe obostrzenia, związanie z koronawirusem, dogłębnie zniweczyły nam możliwość zwiedzania obiektów zabytkowych, muzeów i galerii.
Pozostało nam tylko z oddali zobaczyć, podziwiać i swą wyobraźnią odczuwać, to co mogą kryć w swych wnętrzach.
Tak też przebiegała nasza krótka wizyta w Skawinie i przechadzka po Parku miejskim.