Pętla po Bieszczadach.

prev next

Oficjalne zakończenie sezonu 2019 przez Grupę.



Kolejny sezon przechodzi do historii.
Kończymy go tradycyjnie wspólnym Grupowym spotkaniem.
Pozostaną nam w pamięci wspomnienia i obrazy przeżytych chwil. Refleksja nad wspólnie spędzonymi wyjazdami i oczekiwanie, by za kilka miechów znów wyjechać maszynami na asfalt.













W ten szczególny czas jest nam miło powitać w naszym gronie nowych Grupowych Braci:
"SPEYSONA", "GACKA", "MAŁEGO PAWŁA", a naszemu Bratu "STRYKEROWI" gratulujemy nominacji na Prospecta Grupy.
prev next
prev next

Obstawa weselna.
Wesele Sylwii i Krystiana.

prev next

Zakończenie sezonu 2019 u "Zbójów z gór" Podhale.
Relaks w "Gorącym potoku".


prev next

Podkarpackie i siedziba rodu Sapiehów w Krasiczynie.


prev next

Kolejna edycja Sherwood Party.

prev next

Platforma widokowa w Woli Kroguleckiej.

prev next

III kwartał prac adaptacyjnych Club House.

prev next

Bachledova Dolina.
Spacer koronami drzew.


prev next
prev next

Zamek i storczykarnia w Łańcucie. 

prev next

Zamek w Mosznej.
V rocznica powstania "Psycho Family" MC Poland.


prev next
prev next

Wyprawa Grupy pod ziemię.
Jaskinia Nietoperzowa.


prev next

Rynia Bike & Barrels Party!
Tegoroczna edycja połączona z Konwentem Europejskiej Koalicji Klubów LE MC.


prev next

Ruiny zamku Rytro.
Zamek Stara Lubovna - Słowacja.


Nareszcie zmieniają się losy średniowiecznego zamku w Rytrze. Powoli powstaje on z ruin.
W mozole odbudowuje się jego poszczególne kondygnacje. Staje się bardziej widoczny wśród zarośniętych wzgórz.

I dobrze, bo to przecież nasza historia, godna przekazaniu następnym pokoleniom.









Zamek w Starej Lubovni, jako warowny zamek przygraniczny, chronił szlaki handlowe do Polski. Związany jest z zacnymi rodami węgierskimi oraz rodami polskimi. 350 lat był siedzibą polskich administratorów Spiszu. O tym fakcie świadczą historyczne eksponaty złożone w ekspozycji zamku, jak chociażby repliki: korona, jabłko, godło oraz płaszcz koronacyjny Stanisława Augusta Poniatowskiego.
To zamek który związany jest ściśle z historią i dziejami Polski. Warto odwiedzić to miejsce.
Tuż u podnóża zamku znajduje się godny odwiedzin skansen ludowy ze zgromadzonymi budowlami historycznymi Spiszu.

prev next
prev next
prev next

"Club House"
II kwartał adaptacji.

prev next

Spotkanie z przyrodą.

   

Gdy rozmawiamy o Cieżkowicach, niewielkim miasteczku, położonym na Pogórzu Rożnowsko-Ciężkowickim, oddalonym niespełna 30 kilometrów od Tarnowa, mamy na myśli największą atrakcję turystyczną regionu, czyli „Skamieniałe Miasteczko” z jego atrakcjami w postaci ostańców skalnych zbudowanych z piaskowca Ciężkowickiego.

Tymczasem niewielu kojarzy to miejsce z muzeum przyrodniczym. I choć budynek mieści się tuż przy głównej ulicy wjazdowej prowadzącej na niewielki miejski rynek, to nie liczni zatrzymują się tu chociażby na chwilę wytchnienia i możliwość oddechu od miejskiego zgiełku, w położonym nieopodal muzeum, małym parku.

Odwiedziny tego miejsca gwarantują niesamowite przeżycia  i ogrom wrażeń.

Muzeum wielkością i kubaturą nie powala, jednak jego ekspozycja i zbiory mogą wprawić w osłupienie nie jedno większe i bardziej renomowane muzea tego typu. To to co wyróżnia to muzeum imieniem Krystyny
 i Włodzimierza Tomków, którzy byli pomysłodawcami
 i twórcami tego obiektu, to ilość i wielkość nagromadzonych eksponatów muzealnych których większość pochodzi z ich prywatnych rodzinnych zbiorów.

Wspaniała aranżacja i multimedialne wyposażenie, aż zaprasza by spotkać się z fauną i florą dorzecza doliny rzeki Białej.

Jeśli zapragniecie chwili obcowania z naturą i przyrodą, zapraszamy do zawitania tu na chwile, a na pewno będziecie zachwyceni magią tego miejsca.


prev next
prev next

U Przyjaciół z LKM "WEHIKUŁ"
Rozpoczęcie sezonu.

prev next

Weekend majowy.
Znów zawitaliśmy pod Tatry. 



Po raz kolejny długi majowy weekend spędzamy grupowo pod Tatrami.
Tym razem pogoda nas nie rozpieszcza. I choć przywitało nas słońce, to następne dni były pochmurne, deszczowe,
a do tego wiało chłodem.
Wiejący wiatr pokrzyżował nam plany pierwszego dnia. Wyciąg krzesełkowy na Mosorny Groń z Zawoi nie kursował, tak że spoglądać mogliśmy na Babią Górę jedynie z asfaltowej drogi.
„U Wdowca” w pensjonacie pojawiliśmy się w godzinach popołudniowych.
Drugi dzień to pełny relaks. I choć było chłodno, to pogoda sprawiła synoptykom psikusa, a nam niespodziankę. Zaświeciło słoneczko, a Chochołowskie Termy były nasze.
Wieczorne grillowanie zakończyło się późnym wieczorem.
Trzeci dzień… od rana leje… brryy… nie chce się nosa wychylić.
Pozostaje nam wizyta w Muzeum Tatrzańskiego Parku Narodowego i zwiedzanie pokazowej wystawy, a następnie spacer po mokrym Zakopanym.
W godzinach popołudniowych wyjazdowym Zebraniem Ogólnym Grupy kończymy kolejny dzień w Murzasichle.
Ostatni dzień pobytu.
Wracamy. Znów pogoda sprawia nam niespodziankę i radość, bo mimo zapowiedzi opadów, poranek jest słoneczny. W powrotnej drodze zawijamy do Chabówki i Skansenu Kolejnictwa. Zwiedzanie, a w drodze powrotnej w przydrożnej pizzerii szybka kawa, zapiekanka i w godzinach popołudniowych już jesteśmy w domach.



prev next